Menu

treit galeria

Jerzy Treit,autorska galeria sztuki, podróże, teksty

Wernisaż Warszawa 20.04.2017

jtreit

z

 

 

 

 Poezja przy śniadaniu, wystarczy kilka zdań, może dziesięć lub tylko jeden wiersz. I tyle. Jakże to inaczej „ustawia” cały dzień, otwiera oko na świat ,który różni się od tego dotychczasowego . Od zbrodni politycznych i sucharów z newsów.  

Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie , że  myśli się wtedy innym językiem przez resztę dnia. Potem tramwaj, autobus, biurko czy sztalugi jak w moim przypadku .Życie toczy się dalej…

Przygotowując tę wystawę chciałem oddać pamięć Leśmianowi ,którego poezja towarzyszy mi od trzynastego roku życia.  Zastanawiam się nad tym co mnie tak naprawdę kształtowało jako artystę  i w jednym rzędzie z innymi objawieniami wymieniam właśnie tę poezję . Rozbudzającą wszelkie zmysły, bliską naturze i jej „małym” sprawom jak leśne trawy czy muszle ślimacze ale i sporym namiętnościom wielkich miłości i tęsknot.

Na wystawie pokazuję prace z ostatnich dwóch, trzech lat, które nawiązują bezpośrednio do wierszy ale też te będące daleko idącą ich inspiracją.

 

f

 

The image is arranged in a cipher and to make the riddle even more complicated I introduce the mentioned "illusion figures" imitating, like in the theater, a story or an illustration. This illustriousness always throws the first eye, and if there is nothing more and nothing of a deeper nature, kitsch occurs and everything turns into banality. You need to avoid this in art.

In the painting I strive to give the truth about the "moment of life". This is connected mostly with some "artistic history", a story that I want to show from all sides at the same moment. Items, figures belong to the homogeneous existence which is unique and have common grief and grotesque. This consistency is a portrait of a moment where all elements of the composition are part of the same logic.

By creating this kind of alchemy of a painting, I often get the impression that I "pierce" on the other side of the composition, and I'm not just by myself but together with the existing world where everything becomes consistent and even guided by someone else. I would compare losing myself at work to a jump into the abyss without any additional security measures believing that I fall on my feet.


The painting and the universe dash along. The universe must contain the picture; the picture must contain the universe. Where is the universe there is a picture and vice versa. Inside the painting, I try to include everything that can be seen. Painting is nothing but the ability to see and to share it with others, while fleeing from searching a method for that. It is like separating the heart from the mind.

 

Zmory wiosenne

jtreit

le

Zmory wiosenne ( inspirowane poezją Leśmiana), 100x80cm, akryl, płótno 2017

 

 

Bolesław Leśmian          

 

Zmory wiosenne

               

Biegnie dziewczyna lasem. Zieleni się jej czas...

Oto jej włos rozwiany, a oto - szum i las!

 

Od mrowisk słońce dymi we złotych kurzach - mgłach.

A piersi jej rozpiera majowy, cudny strach!

 

Śnił się jej dzisiaj w nocy wilkołak w głbi kniej,

I dwaj rycerze zbrojni i aniołowie trzej !

 

Śnił się jej śpiew i pląsy i wszelki ptak i zwierz!

I miecz i krew i ogień! Sen zbiegła wzdłuż i wszerz!...

 

A teraz biegnie w jawę, przez las na lasu skraj -

A za nią - Maj drapieżny! Spójrz tylko - tygrys-maj !...

 

Dziewczyna płonie gniewem... zaciska białą pięść...

A wkoło pachną kwiaty... Szczęść, Boże, kwiatom szczęść!

 

A wkoło pachną kwiaty, słońcem się dławi zdrój !

Purpura - zieleń - złoto ! Rozkwitów szał i bój !

 

Grzmi wiosna! Tętnią żary! Krwawią się gardła róż!

O, szczęście, szczęście, szczęście! Dziś albo nigdy już!...

 

© treit galeria
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci